Chciałam przeczytać fantastyczną książkę o tym, jak kobieta Patrycia, angielka, zaczyna prowadzić winnicę we Francji Miałam nadzieję. I moja nadzieja zgasła w dwóch trzecich książki. I książka zaczęła mnie po prostu nudzić. Ile można czytać o koszeniu. podwiązywaniu. naciąganiu, czyli o pracach przy winnicy. Rozumiem raz, drugi - jest to interesujące, motywujące jak sobie radziła.
Ale cały czas miałam w głowie:
- Dlaczego ona prowadzi tę winnicę? Przecież to nie ona jej chciała? Chciał mąż!! To on kupił winnicę, a potem zwiał do Angli, zostawiając żonę samą.
A ona zaczęła się uczyć francuskiego i działać.
Dziwne trochę...