niedziela, 6 września 2015

Halina Snopkiewicz - Drzwi do lasu



***
Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1966
***



















Ileż to lat minęło, kiedy po raz pierwszy czytałam tę książkę.

Młoda byłam, nierozumna, niedojrzała.
 
Dzisiaj przeżywam tę historię na nowo. Odnajduję wiele wątków, treści, które wtedy mi umknęły, których nie pojmowałam. Wiele z nich pewnie i dziś nie ogarniam.
 
 
 
Polska chwilę przed, podczas i po II wojnie światowej. Dziwne czasy, trudne czasy.
 
Najpierw trzeba było przetrwać, przeżyć wojnę.
A na niej czasem największy wróg, który stał po drugiej stronie barykady, okazywał więcej serca i współczucia niż pobratymiec.
 
 
Potem trzeba było "wytrwać" w komunizmie, gdzie jeden donosił na drugiego, gdzie nikt nie ufał nikomu.
 
Kto wróg, a kto swój???
 
Nie powiem Wam jaka jest ta książka. Dla mnie przepiękna. Czytając ją, pewnie na to, co odczujecie, jak zareagujecie będzie miał wielki wpływ, w jakiej rodzinie się wychowywaliście. Jakie w niej panowały poglądy. jakie poglądy macie sami.
 
Ja od polityki trzymam się z daleka. Czuję też, że nasza wiedza o historii zmienia się co chwila. To, czego uczyli mnie oficjalnie w szkole, nijak się ma do tego co było.  Ale za jakiś czas może się okazać, że znów ta wiedza, to wielkie oszustwo. Nie znałam tamtych osób, a czasy komunizmu przeżyłam nieświadoma ich minusów.
 
Moi rodzice przeżyli wojnę i obozy pracy. Jako młodzi ludzie młodość zaczynali z dala od rodziny, jechali tam, gdzie była praca i chleb.
 
Nigdy nie rozróżniałam kto wróg, a kto swój, bo każdy z nas ma w sobie anioła i diabła.
 
A jednak ta książka ukazała mi z kim sympatyzuję, do kogo mi bliżej.
 
"Drzwi do lasu" to drzwi wielowymiarowe. Drzwi do wolności, do partyzantki, do przyszłości. Dla Anny, głównej bohaterki książki, są to również drzwi do przeszłości, bo bez niej, nie wie kim jest i jakie decyzje ma podjąć, jako dorosła kobieta. Musi tę przeszłość poznać i się z nią zmierzyć, aby móc dalej szczęśliwie żyć. Więc otwiera drzwi do przeszłości i .... z czasem żałuje, ale cóż. Przeszła przez nie.
 
"Drzwi do lasu" - to drzwi do naszych serc, umysłów. Otwieramy je, przechodzimy przez nie. Czasem wrócilibyśmy z powrotem, ale już nie ma odwrotu, po prostu nie da się.
 
Z całej książki, tym razem, wybrałam tylko jeden, jedyny cytat, który przemawia do mnie najbardziej:
 
"Szczęście to nie kokota, nie lubi być rozbierane."
 
Nie dzielmy naszego szczęścia na kawałki, nie rozbierajmy go na czynniki pierwsze, nie dociekajmy, jak długo będzie przy nas trwać.
 
PO PROSTU SIĘ NIM CIESZMY.
 

 
 
 

2 komentarze:

  1. Wspaniałe podsumowanie:) należałoby o tym pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Eluniu, zaciekawiłaś mnie opisem, proszę odłóż dal mnie :-)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz