poniedziałek, 14 września 2026

Odyseja (film) - Christopher Nolan


Myślę, że cały Internet huczy, o nowym filmie Christophera Nolana "Odyseja".

Chciałabym jak najpiękniej przekazać moje odczucia, ale to wcale nie jest takie łatwe.

Jedni chwalą, inni hejtują. Aby przekonać się jaka jest prawda i co on wniesie dla mnie, wybrałam się do kina. Prawie trzy godziny minęły jak 10 minut. Od początku widać było rozmach. Widać, że w ten film włożono mnóstwo pieniędzy. I to robiło wrażenie.

Napiszę Wam tak uczciwie. Nie szłam na ten film, aby zobaczyć historię z greckich mitów o Odyseuszu. Poszłam na ten film, żeby sprawdzić, jak są pokazani ludzie, bogowie.  Ich psychika, uczucia i tak dalej. Chciałam sprawdzić, jaka jest gra aktorska, bo w końcu sama elita Hollywoodu: Matt Damon, Tom Holland, Anne Hathaway, Samantha Morton, Zendaya, Charlize Theron.
A co ja tam mogę o tym powiedzieć?
Mity greckie przeczytane, ale fascynacji u mnie nie było.

Były postacie, które mi się bardzo podobały. Na przykład Robert Pattinson, który grał Antinoosa.  Powiem wam, że Robert Pattinson w "Zmierzchu", a Robert Pattinson w "Odyseji". No niesamowite wrażenie. Te oczy, ukazujące gniew, nienawiść, żądzę. To wszystko jakoś tak było w nim widać. Była to bardzo wyrazista postać w tym filmie.

Anne Hathaway jako Penelopa.  Niby coś tam starała się pokazać, ale chyba bardziej mi się podobała w "Diabeł ubiera się u Prady".  W tym filmie mało wyrazista.  Tak czekała na tego Odyseusza, tak tęskniła, ale jakoś tak nie było widać tych uczuć do męża. Postać bez wyrazu.

Odyseusz grany przez Matta Damona. Odebrałam ten postać pozytywnie.  Pokazał człowieka z zaletami i wadami.  Każdy z nas stając się przywódcą państwa, miasta, związku, grupy, liderem w pracy, czegokolwiek -  jest niepewny, zalękniony, zadaje sobie pytanie "czy dam radę?  I nie jest powiedziane, że my sobie z tym poradzimy. I tak było właśnie u Odyseusza. Matt zagrał człowieka, który ma własne lęki, który nie wie, co powinien zrobić. Który oczekuje jakby od bogów, od zmarłych, wskazania kierunku, podpowiedzi.
 Oglądając film miałam odczucie, że nie jest to osoba, która wie dokąd zmierza. Giną jego ludzie. Wiadomo, że podczas walk nie wszyscy przetrwają, ale tak jakby bardziej było pokazane że on się skupia na tym, żeby samemu przetrwać, a nie żeby przetrwała cała jego grupa. 
Odniosłam  wrażenie, że Odyseusz nastawiony był na "Muszę żyć za wszelką cenę i nieważne ilu moich ludzi zginie".  A raczej chyba przywódca nie powinien tak myśleć. Może się mylę. Więc był dowódcą zagubionym, wylęknionym, niepewnym siebie i niepewnym  decyzji, które podejmował. ale czy my podejmując decyzje zawsze na 100% jesteśmy pewni, że są słuszne?
Wizerunkowo Matt Damon mi się podobał. 

Bogowie w filmie ukazani są też jako ludzie. Nie mają widocznych oznak boskości. I to bardzo mi przypadło do gustu. Bogowie internetowi istnieją teraz. Nie mają szkół, nie mają wiedzy, ale mają zasięgi. Jakie czasy, tacy bogowie.

Zendaya jako Atena.  Hmmm trudno oddać, co czułam oglądając ją. Niny ok, ale...

Najbardziej mi się podobała Samantha Morton jako Kirke. Muszę obejrzeć film z 2022 "Wieloryb", gdzie grała Mary. 
Jedna scena w filmie bardzo mi się podobała. W pewnym momencie przypomniał mi się film "Wielkie żarcie",  który był dla mnie niesamowicie obrzydliwy. I właśnie scena jedzenia potrawy z mięsa... feee. Miałam wrażenie, jakbym znów miała déjà vu.  Chyba ta scena była z tych, które dają do myślenia, jak bardzo w momencie kryzysu stajemy się nieludzcy. Właśnie jak te prosiaki. Więc super przesłanie dla mnie.

Ludzie też piszą w Internecie, że ten Eliot Page, który grał Sinona, że za niski, że go nie było u Odyseusza w opowieści Homera.  Pamiętajcie, że to jest adaptacja, interpretacja. 
I tak jak sam Nolan powiedział, że to nie jest film o starożytności. To jest film o nas!
I ja się z tym w 100% zgadzam. Wywołujemy wojny, walczymy między sobą. Chcemy mieć więcej i  jeszcze więcej. Jak ci, którzy jedli te jedzenie, mimo, że mieli już dosyć, a jeszcze wkładali sobie do ust. Więc film odzwierciedla świat, odzwierciedla ludzi, którzy pogubili się. Wierzymy bardziej w to, co widzimy w Internecie, a zapominamy że tuż obok jest człowiek, z którym nie umiemy rozmawiać. Któremu nie okazujemy uczuć.

Ja się zgadzam z Nolanem,  że to jest film o dzisiejszych ludziach. W stu procentach, bo nawet wychodząc z kina powiedziałam do znajomych:
-  Boże to jest o nas. Dążymy nie wiadomo do czego. Chcemy nie wiadomo czego.  A mamy tak piękny świat. Tak piękne krajobrazy. Mieliśmy czyste powietrze, dobre jedzenie, a my to wszystko niszczymy.

Więc Odyseja dzieje się tu i teraz. Jesteśmy taką Troją, którą powoli spalamy. A niedługo będzie za późno na to, żeby się ratować.

Przeczytałam opinie o tym, że scena z psem, w czasie powrotu Odyseusza jest infantylna. Zdychający pies, który czekał na pana ponad 20 lat. Odyseusz podchodzi, głaszcze go, pies merdnął ogonem i ...odszedł.
Film oglądaliśmy ze znajomym, który dwa dni wcześniej stracił pieska. I te merdnięcie ogonkiem wywołało i teraz wywołuje u mnie łzy. Więc te merdnięcie ogonkiem  wystarczyło, żebyśmy przypomnieli sobie Kilerka. Żebyśmy sobie uzmysłowili, że nasze pieski też pewnie odejdą szybciej niż my.  Ktoś, kto nie miał psa nie zrozumie. My patrzymy, że odszedł przyjaciel, towarzysz życia, który był z nami od małego. Z którym przeżyliśmy wiele. Poryczałam się na tej scenie i nie wstydzę się tych łez. 

Tom Holland grający Telemacha, syna Odyseusza. Nie znam tego aktora. Zatrzymałam się na pokoleniu właśnie Mata Damona. Aktorzy z lat 70, 80, 90., ich znam i cenię. Aktorów młodego pokolenia niewielu znam, bo ja bardzo mało filmów oglądam.
Więc nie znałam tego aktora. Było kilka scen, gdzie mi się podobał jego wyraz twarzy. Ale tak w sumie to jakoś tak mdło. Taki maminsynek. Co mamusia powie to okej. Tatusia nie znam, ale może go poznam. To może popłynę i go poszukam.  Chciałbym być królem, ale w sumie to ja jeszcze ani nie umiem władać mieczem, ani nie umiem podejmować dorosłych, mądrych decyzji. Więc Telemach to trochę taki jeszcze niby chłopczyk, niby mężczyzna. Tak jak matka Penelopa powiedziała  do niego: "Kilka twoich włosów na brodzie jeszcze nie świadczy, że jesteś nadajesz się na króla". Więc coś w tym jest. Dobra, było kilka scen, gdzie robi fajną minę i dobrze zagrał. Jednak  nie znam aktora, więc nie będę oceniała. 

Rozczarowanie i to wielkie w moich oczach - bo to moja jedna z kilku ulubionych aktorek. Charlize Theron jako Kalipso. Pomilczę w tym temacie. Płaska postać bez emocji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarz