sobota, 29 sierpnia 2026

Yann Martel - Historia rodziny Roccamatio

Książka składa się z czterech opowiadań. Każde o czymś innym. Każde opisane napisane nieco inaczej. I każde z nich dające bardzo dużo do myślenia.

Do zastanowienia się nad życiem, nad tym co robimy, jak myślimy, co czujemy.

Pierwsze opowiadanie to historia rodziny Roccamatio. Czytam pierwsze strony, które opowiadają...

O nie, nie będę spojlerować. Napiszę tylko tyle, że jest to historia rodziny, wymyślonej przez głównych  bohaterów.  A tłem będzie historia XX wieku. która zaczyna się w roku 1901 i będzie podążać w stronę roku 1986. 
Powiem wam, że w pewnym momencie, po przeczytaniu kilku stron tej tego opowiadania, stwierdziłam, że to jest świetne. Poznajemy historię życia Paula, który choruje i jego przyjaciela starszego o kilka lat, którzy poznali się na studiach. Historia chłopaków przeplatana jest właśnie historią wymyślonej przez nich rodziny Roccamatio. Jest wpis na każdy rok. I sama z tych wpisów dowiedziałam się rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Na przykład rok 1913 - opatentowany zostaje zamek błyskawiczny. A w roku 1928 - "pojawia się pierwszy mówiony film animowany "Steamboat Willie" autorstwa Walta Disneya, jego gwiazdą jest wesoły i swawolny antropomorficzny gryzoń Myszka Miki." 
Źródło" Wikipedia

Historia chłopaków pokazuje nam  siłę przyjaźni, siłę rodziny. Wytrzymałość człowieka postawionego przed chorobą. Jak sobie radzi z bólem, stresem i poczuciem bezsilności.
Historia rodziny Roccamatio kończy się na roku 2001. Na roku, w którym to roku umiera królowa Elżbieta II. I to jest ostatni wpis Paula.

Drugie opowiadanie pod tytułem "Gdy usłyszałem koncert Johna Mortona ku czci szeregowca Donalda J. Rankina na smyczki i dysonujące skrzypce".
25-letni chłopak przyjeżdża w październiku 1988 roku do Waszyngtonu w odwiedziny do kolegi ze szkoły. Nigdy wcześniej nie był w Stanach. Jest zaciekawiony jak wygląda wielkie amerykańskie miasto. Może się skupić na zwiedzaniu, gdyż kolega jest cały czas zajęty pracą. Młody mężczyzna przeszukuje Waszyngton, zapuszczając się w coraz to bardziej odległe ulice. Oraz w odchodzące od nich zaułki. Pewnego dnia, wracając do domu, zauważa  afisz zapraszający na wyjątkowy koncert. Nasz bohater zachwyca się muzyką. Przeżywa coś niesamowitego. 


Trzeci opowiadanie jest krótkie, ale daje bardzo dużo do myślenia. Tytuł "Ostatnie godziny: warianty". Jest kilka wariantów, które opisują ostatnią godzinę syna pani Barloch, skazanego na karę śmierci. Listy pisze naczelnik z zakładu karnego w Cantus. Opisuje ostatnią godzinę jej syna Kevina. Zaczynamy od wariantu 18 i dochodzimy do wariantu 1096. Każdy wariant listu naczelnika ukazuje Kevina w innej sytuacji. Raz przedstawia go jako załamanego mężczyznę, innym razem szalonego. a w kolejnym wariancie jako wystraszonego. Która wersja naczelnika jest wersją prawdziwą, ukazującą człowieka na godzinę przed jego  egzekucją???



I ostatnie opowiadanie pod tytułem "Wytwórnia luster Vita Aeterna. Lustra na całą wieczność". Historia mężczyzny, który odwiedza dom babci, Babcia była tak zwanym zbieraczem. Odnajduje tam niesamowitą skrzynkę, która jak się okazuje, jest skrzynką, która wytwarza lustra. A jak takie lustra się wytwarza? I co trzeba robić w czasie wytwarzania tego lustra?  Koniecznie musicie przeczytać.



 Autor napisał "Życie Pi".  I muszę wam powiedzieć, że ani nie oglądałam filmu, ani nie czytałam książki. Więc chyba muszę to nadrobić. Wiem o czym jest, ale nie znam końcówki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarz