sobota, 10 stycznia 2026

Miroslav Žamboch - Na ostrzu noża

Fantastyczna fantastyka!!!

Poczytałam trochę opinii w Internecie i powiem przysłowiem polskim:
"Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził".

Ja uwielbiam takie opisy, im więcej tym lepiej, ale rozumiem, że nie każdy to lubi. Przeczytałam, że Miroslav mógł trochę skrócić opowieść, wyszła by ciekawsza.
Dla mnie jedynym mankamentem, była objętość książki, bo bolały ręce. Dosyć gruba - 711 stron. Więc czytałam tylko w domu. Tym bardziej, że książka pożyczona od kolegi, to nie chciałam zniszczyć podczas wożenia w plecaku.

Wróciłam do korzeni czytania, recenzowania (patrz opis bloga) a to znaczy, że znów piszę w notesie jakie postaci występują, co robią, jak wyglądają. Uwielbiam.

Ok, do brzegu Elka. książka ciekawa, dzieje się bardzo dużo. 

Główny bohater - Koniasz.


Trochę tu spraw detektywistycznych, kryminalny, rozbojów, walk wręcz, dużo krwi i ognistej miłości. Oj, z ta ognistą to trochę przesadziłam.

Już mniej więcej po połowie książki zaczęłam czytać tylko po kilkadziesiąt stron, abym miała ucztę na dłużej. I zakładka w książce obowiązkowa.


Już wiem, że kolega wypożyczy mi inne książki tego pisarza, na co się cieszę, ale teraz te, które czekają na domowej półce. Nie będą się przecież kurzyć.


Kilka postaci z książki:

  • Koniasz - reprezentuje Masnera.

"Nie wtrącałem się za bardzo do debaty i robiłem minę, jakby połowa spraw mi umykała. Doszedłem do wniosku, że wcale nie zaszkodzi, jeśli będą uważali mnie za niewykształconego i tępego żołdaka."

  • Tobiasz Masner - planuje zorganizować karawanę, która osiedli inne terytorium; misję powierza Koniaszowi, który jest lekko zszokowany:

"Chcecie ode mnie, żebym zorganizował karawanę tysiąca ludzi, przeprowadził ich przez terytorium państw Ligi, dalej przez Księstwo Marmockie, Dabavię, Hrabstwo Ryżskie i Wolne Państwo Vovenskie. Potem mam z nimi obejść Morze Keżskie i Keżskie Stepy i pomóc im osiedlić się tutaj? Wbiłem palec w miejsce na mapie, gdzie drobnym maczkiem było napisane: Hic sun leones. Terytorium, o które chodziło, nie było tak zupełnie nieznane. Napis oznaczał, że oficjalnie na razie nikt nie rości sobie praw do ziemi. Oczywiście oprócz tamtejszych mieszkańców, dzikich koczowników, których nikt jednak o nic nie pytał. - I za to mi zapłacicie dziesięć tysięcy złotych, dziesięć za każdego człowieka?Chcecie ode mnie, żebym zorganizował karawanę tysiąca ludzi, przeprowadził ich przez terytorium państw Ligi, dalej przez Księstwo Marmockie, Dabavię, Hrabstwo Ryżskie i Wolne Państwo Vovenskie. Potem mam z nimi obejść Morze Keżskie i Keżskie Stepy i pomóc im osiedlić się tutaj? Wbiłem palec w miejsce na mapie, gdzie drobnym maczkiem było napisane: Hic sun leones. Terytorium, o które chodziło, nie było tak zupełnie nieznane. Napis oznaczał, że oficjalnie na razie nikt nie rości sobie praw do ziemi. Oczywiście oprócz tamtejszych mieszkańców, dzikich koczowników, których nikt jednak o nic nie pytał. - I za to mi zapłacicie dziesięć tysięcy złotych, dziesięć za każdego człowieka?"

  • Led Kowalski
  • Bonsetti
  • Arthur Duno
  • Haurowie
  • Umwald

Do tej misji potrzeba ogromnych nakładów pieniężnych, ludzkich.
Ta misja to też ogromny kąsek dla innych lub zadra w oku.

Kto zwycięży?
Czy karawana dojdzie do celu?
Kto jest kim i kto komu przeszkadza?

och ...... działo się panocku, działo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarz